środa, 25 września 2013

Akademia tworzenia gier


Czy umiejętność zaprojektowania gry jest przydatna przy gryfikowaniu? Moim zdaniem jest jedną z niezbędnych.

Tak się akurat składa, że właśnie rusza Akademia Free 2 Play. Cały kurs będzie dotyczył tworzenia gier free-to-play, co moim zdaniem idealnie pasuje do idei gryfikowania. 

Strona pod, którą można znaleźć więcej informacji to:


Szczególnie polecam przeczytanie wywiadów z game designerami.



piątek, 20 września 2013

Zgryfikuj swoje życie



Zgryfikować sobie życie można na różne sposoby. Im ktoś większą ilością gadżetów dysponuje, tym zadanie to jest łatwiejsze. Okulary od wujka Gugla na pewno wniosą nową jakość. Jeszcze może nie taką, jak w filmie, który każdy widział:


ale na pewno będzie ciekawiej. Na pewno też , kiedyś ziści się przepowiednia Jesse'ego Schell'a, który straszył puszką koli z interaktywną ankietą. Ale zanim tego doczekamy jeszcze trochę wody upłynie.

Tymczasem pozostaje nam korzystnie z rzeczy niezwykle prostych i niestety wymagających naszego zaangażowania., czyli stron internetowych. Taka na przykład wspaniała strona:


umożliwia nam zamianę codziennych czynności w przygody. Dzięki wykonywaniu zadań, dostajemy złoto, które możemy zamienić na nagrody. Sami ustalamy, ile kosztować będą poszczególne trofea. Na przykład, zeszmacenie się poprzez zjedzenie pizzy będzie nas kosztowało 50 złota. Żeby zarobić te 50 sztuk kruszcu musimy wejść 10 razy po schodach (1 wejście za 1 sztukę złota) i przebiec 20 km (1 km to 2 sztuki złota).

Przygody (zadania) podzielone są na trzy kategorie: habits (zwyczaje, które chcemy zwalczyć/wyrobić), daily (codzienne zadania) i todos (okazjonalne zadania). 
Pierwsza kategoria umożliwia nam dodanie zadania, za które możemy zyskiwać/tracić złoto. Dla niektórych zadań logiczne jest umożliwienie tyko zyskiwania złota (przebiegnięcie dystansu), dla niektórych tylko tracenia życia (zjedzenie hamburgera), a dla jeszcze innych obie formy (dojazd do pracy rowerem plus, autobusem minus).
Druga kategoria obejmuje zadania, które chcemy wykonywać co określoną ilość czasu. Jeśli tego nie zrobi stracimy życie, jeśli zrobimy zarobimy złoto.
Ostatnia kategoria to zadania, które wpadają nam w grafik okazjonalnie, jak pozmywanie naczyń, czy umycie okien. W przypadku ich nie zrobienia nie tracimy życia, za to z czasem ich wartość rośnie.

Wykonywanie zadań wiąże się ze zdobywaniem doświadczenia, a to z kolei z awansem na wyższy poziom, gdzie czeka nas np. uzupełnienie życia. Oprócz wydawania złota na nagrody możemy również wydawać je na ulepszanie naszego awatara, no bo co to za bohater bez długaśnego miecza.

Stronka jest dostępna w postaci apki dla Androida i iOSa, dzięki czemu gryfikowanie staje się dużo bardziej dostępne.




wtorek, 17 września 2013

Co było pierwsze jajko, czy kura?


Zacznijmy od początku.

Co to takiego ta gryfikacja? Najprostszymi słowami, jest to używanie elementów gier w realnym życiu. 
Po co? Żeby zmotywować, zainteresować, zachęcić, wzmocnić\osłabić zachowania.

Większość publikacji o gryfikacji, które czytałem/słuchałem zaczyna się od definicji tego czym jest gra. Co można grą nazwać, a czego nie. Opisują ludzie, jakieś pierdoły, że gra ma być dobrowolna, że ma mieć reguły, zasady, jakby to miało jakieś znaczenie.Wszyscy próbują odpowiedzieć na pytanie czym jest gra.

Ja mam lepsze pytanie. Takie od którego wypadałoby zacząć? Podobne do tego z tematu. Co było najpierw człowiek, czy gra?



Czemu na obrazku jest jajko? Bo bardziej właściwe było by pytanie czy pierwsze było życie, ale na takie pytanie odpowiedź jest akurat pewna. Gra bez graczy raczej nie ma sensu.

Jaka jest odpowiedź na pytanie, czy najpierw był człowiek, czy może jednak gra?

Spróbuję Was przekonać, że gdy o człowieku nawet nie było słychać, na ziemi toczyły się różne gry. Za przykład niech posłuży no przecież, że gra. 



No właśnie, czy roślinki próbując przetrwać i rozmnożyć się nie uczestniczą w grze? To oczywiście zależy od tego co uznamy za grę. Jedna z definicji wymaga tego, żeby gra była dobrowolna. Dla kwiatka chyba nie jest, choć zawsze taki kwiatek może wziąć i uschnąć.

Przesiądźmy się z roślinek na zwierzątka i zejdźmy poniżej pasa. Na tym poziomie znajdziemy przykład bardzo popularnej gry. Jest sobie klika milionów zawodników, jedna meta, jeden start. Zawodnicy biegną do mety, wygrywa jeden, reszta ginie. Ktoś kojarzy?

Jak dla mnie gry jakie znamy, powstały na wzór naturalnych zachowań. Wyostrzono jedno, wyrzucono drugie. Taki na przykład wyścig. Na początku plemię biegło za zwierzęciem. Łapało je i zjadało. Kto je złapał dostał bardziej soczysty kawałek. Świetnie, to wyrzućmy zwierzę zastępując je, na przykład tamtym oto drzewem, ustawmy wszystkich w jednej linii i każmy im biec do tegoż drzewa. Kto pierwszy dobiegnie do drzewa, ten ożeni się z córką wodza. 

Albo taka wojna. Oni mają jazdę, zamek i piechotę. My też mamy. Jak ich pokonamy, to będziemy mieli więcej ziemi. Super, no to jazda. Kto poprowadzi? Zobaczmy, kto najlepiej planuje. Narysuj kwadrat. Podziel go na mniejsze kwadraty. Temu tutaj daj osiem małych figurek, to będzie piechota, dwie większe, to będą wieżę zamku, kolejne dwie jako jazdę, kolejne dwie jako gońców, jeszcze jedną jako generała i jeszcze jedną jako króla. Drugiemu daj tak samo, ale w innym kolorze. A teraz załóżmy, że jazda może robić to, piechota tego nie może, ale może to, za to generał to może to i to, i to, i to. Wygrasz jak zabijesz króla przeciwnika. Kto zabije najwięcej królów poprowadzi wojsko w następnej bitwie. 

Tylko ja widzę inspirację życiem w grach? To po co ta gryfikacja, przecież to masło maślane. Wdrażanie do życia elementów życia? Za dużo filozofii w tym poście. To ostanie pytanie też głupie. Bo przecież życie to tylko inspiracja dla gier. Oprócz tego w grach jest dużo zabawy, ciekawych mechanizmów, dodatkowych smaczków.  A to przecież o to chodzi.

Skracając dla mnie najpierw była gra, potem pojawił się człowiek i zrobił z gry zabawę.


piątek, 13 września 2013

Let the game begin


Ten blog będzie o grach. 

Zawsze lubiłem gry. Komputerowe, planszowe, podwórkowe. Oczywiście nie wszystkie, ale zdecydowaną większość. Dziwne wydawało mi się to, że niekoniecznie lubię w nie grać. Przeważnie większą frajdę sprawiało mi patrzenie na to, jak gra ktoś inny.
Szczególną sympatią darzyłem gry, które były inne od pozostałych. Nowe, świeże, z unikalną mechaniką. Tacy prekursorzy.

Takim prekursorem było dla mnie Majesty. Chyba pierwsza gra, w której nie masz bezpośredniego wpływu na to co zrobią Twoi podwładni, za to poprzez mechanizm nagród, możesz lekko nimi sterować. Nie wiem, czy była inna gra, która poszła w tym kierunku, ale na mnie wywarła niesamowite wrażenie. Była to też pierwsza gra, którą ukończyłem. A nie ma ich wiele.

No, ale bądźmy poważni, po co komu nowy blog o grach. Jest ich pełno, tak jak i filmików z recenzjami, instrukcjami, itp. no więc:

Ten blog nie będzie o grach.

Ten blog będzie o gryfikacji, po angielsku gamification, ale na pewni nie o grywalizacji. 

Jak zwał tak zwał, chodzi o zastosowanie mechanizmów znanych z gier w życiu. 

Czyli o czymś co zostało nazwane niedawno powyższymi słowami, a istnieje od zawsze.